Hej, to ja, Grejs, mistrzyni katastrof. Leje od tygodnia i słowo daję, jeszcze parę kropel deszczu, a zalęgną się tu aligatory. W dodatku moich przyjaciół gdzieś wymiotło. Jestem tym wkurzona na całego. Po prostu dno, wodorosty i kilometr mułu.
Chciałam wykrzyczeć wszystkim, że są beznadziejni, ale wpadłam na lepszy pomysł. Napisałam, co o nich myślę! List wcisnęłam do butelki, tak jak robią to w filmach. Butelka nie wylądowała jednak w morzu, tylko… w jeziorze. Ktoś ją złowił i na obiad zamiast rybki dostał stek bzdur (no bo przyznam, że trochę mnie poniosło). Totalny niewypał.
Ale spokojnie – jakoś to odkręcę!