Nie wierz w jego groźby. Są nic niewarte.
Nie wierz w obietnice, są warte jeszcze mniej.
Świat komisarza Jakuba Białego właśnie się wali. Zadźgana kuchennym nożem Joanna Śniegocka to jego kochanka, z którą dopiero się rozstał. Ktoś zabił ją w jej mieszkaniu.
Biały zawsze starał się stosować do litery prawa i policyjnych regulaminów. Teraz stawia wszystko na jedną kartę. Romans był dobrze skrywaną tajemnicą i nadal nią pozostanie. Komisarz milczy, aby pozostać przy śledztwie i ścigać mordercę.
Trwa upalne lato nad Zatoką Gdańską. Plaże pachną solą i olejkiem do opalania. Jednak tętniące życiem miasto ma ciemną stronę: zmasakrowana prostytutka, podejrzany salon masażu, zwyczajni z pozoru ludzie, skrywający sadystyczne pragnienia.
Kiedyś przyjdzie jeszcze czas, aby wrócić do normalnego życia, do żony i dziecka, ale ten czas z każdym upływającym dniem wydaje się bardziej odległy. Milczenie o romansie to zaledwie początek. Napędzany obsesją ukarania mordercy Biały zaczyna wchodzić w świat ludzi bez sumienia, z którego może nie znaleźć drogi z powrotem.
PIOTR GÓRSKI - urodził się w 1971 r. w Morągu i od lat jest związany z Trójmiastem. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Debiutował w latach 90-tych, publikując opowiadania w „Nowej Fantastyce” i „Feniksie” (m.in. Horda, Melomani, Niepomszczeni), niektóre z nich znalazły się potem w antologiach. W 2017 roku powstała pierwsza powieść kryminalna Piotra Górskiego zatytułowana Kruk – rozpoczęła znakomitą serię o komisarzu Kruku, obejmującą już osiem książek.
Również w Trójmieście, choć z udziałem innych bohaterów, rozgrywa się akcja powieści krymi¬nalnej Ósmy grzech.
– To dziś, przywieźli mnie już na miejsce – powiedziała.
Biały mocniej ścisnął aparat w dłoni.
– Miałaś dać znać, jak tylko się dowiesz.
– Od razu zabrali mi mój prywatny telefon. Przez cały czas nie spuszczali mnie z oka. Wieźli mnie jakieś dwadzieścia minut z zasłoniętym oczami, nie mam pojęcia, gdzie jestem. To jakaś rudera, cuchnie stęchlizną. Dopiero teraz zostawili mnie samą, ale w tym pokoju okna wychodzą na starą stodołę czy coś.
Światła zmieniły się na zielone i Biały ruszył.
– Klient już jest?
– Jeszcze nie, czekają na niego. Siedziałam z uchem przy drzwiach i słyszałam, jak Kokos nazwał go „popierdoleńcem z urzędu” i że idzie przygotować sprzęt. Boję się. Powiedziałeś, że nie będę musiała tego robić. Że od razu wejdziecie.
Do diabła, jak miał dotrzymać słowa, skoro Blanka dopiero teraz do niego dzwoni.
– Słuchaj, rozłączę się i cię namierzę. Jeśli będą chcieli zacząć, zanim tam dotrzemy, powiedz, że się wycofujesz.
– Za późno. – W jej głosie był strach. – Wzięłam pieniądze, nie pozwolą mi się wycofać.