Wielka literatura szuka odpowiedzi na wielkie pytania. Nie inaczej jest w powieści „,Theodoros“,, gdzie Mircea Cărtărescu konfrontuje czytelnika z jednym z takich pytań: Kto decyduje o tym, kim jesteśmy? Bóg, przeznaczenie, przypadek, my sami?
Tudor, chłopiec urodzony w ubogiej rodzinie na Wołoszczyźnie, wychowywany na mitach o Aleksandrze Wielkim, opowieściach z „,Księgi tysiąca i jednej nocy“,, „,Iliadzie“, i „,Odysei“, jest owładnięty manią wielkości, a może nawet ma kompleks Boga. Od najmłodszych lat wierzy, że będzie panem świata, i konsekwentnie do tego dąży. Jego droga do wielkości jest pełna przygód, nieszczęść, miłości, rozczarowań i wewnętrznych przemian. Od Tudora, niesfornego syna bojarskich służących, przez Theodorosa, bandytę, pirata, który jest postrachem greckich mórz, po Tewodrosa, bezwzględnego cesarza Etiopii. W jego historii krzyżują się losy króla Salomona, królowej Saby, pradziadka Johna Lennona, generała Napiera i królowej Wiktorii. Wszystko, co spotyka go w rzeczywistości, łączy się z tym, co nierealne: magią, duchowością i onirycznością.
Cărtărescu po mistrzowsku wykorzystuje trzy tysiące lat historii, by z niezwykłym kunsztem zagłębić się w tematy dzieciństwa, pamięci, melancholii i nostalgii, co sprawia, że w tej uniwersalnej opowieści każdy odnajdzie cząstkę siebie. To dzieło, które spaja wiele gatunków literackich i tworzy wyjątkową poetykę, w której pobrzmiewają echa Borgesa i Kafki, a realizm magiczny, symbole oraz metafory swobodnie się przeplatają, rozpalając wyobraźnię czytelników.